Co może zmobilizować ludzi, żeby przyjść na stadion? Na pewno wyniki drużyny. Wówczas zleci się stado pikników. Co może zagwarantować dobre rezultaty? Dobrzy (czyli drodzy) piłkarze. Oczywiście oprócz tego, że muszą być dobrzy, to jeszcze trzeba ich odpowiednio zmotywować, ale to już szczegół. Co zrobić, by zapełnić stadion jeśli nie ma wyników?Tu się zaczyna problem. Ale mamy kilka propozycji. Przede wszystkim należy prowadzić szeroko rozumiana akcję propagandową. Taką bieżącą (przyjdź na najbliższy mecz – plakaty, akcje medialne) i obliczoną na przyszłość (spotkania zawodników z młodzieżą, specjalne mecze propagandowe w mniejszych ośrodkach na Dolnym Śląsku). Pomysłów jest mnóstwo. No i polityka cenowa. Nie spodziewajmy się tłumów, gdy wejściówki kosztują niebotyczne pieniądze. Co się robi, by zapełnić stadion? W Śląsku propaganda jest jako taka. Średnio – słaba. To już bardziej kibice działają w tej kwestii. To fani rozdają wydawana przez klub gazetę, kibice malują grafy które w zasadzie powinny być dziełem klubu. Kibice cisną w na powstawanie, umacnianie i asymilację fan klubów. Tymczasem najprostszy sposób na ściągnie widowni zawodzi. Ceny biletów odstraszają od przychodzenia na stadion. Ludzie zaczynają sobie mecze wybierać. Jeśli ktoś nie wierzy, to musi się przyjrzeć zdjęciom trybun z meczu z Ruchem. Kryta wyglądała żałośnie. Puste placki wolnych krzesełek na końcach trybuny odkrytej też wiele dawały do myślenia. Tym bardziej, że ścisku na tej trybunie nie było. Efekt raczej spodziewany A Śląsk grał z wiceliderem tabeli. Jaki on tam nie był, to zawsze wicelider. Na dodatek Ruch jest klubem z liczną rzeszą kibiców, co zawsze zwiększa zainteresowanie takim pojedynkiem. Pogoda – idealna. Słońce, temperatura, warunki meteo – wszystko idealnie pod pikników. Tymczasem pikniki mecz olały i na stadion przyszło 6 000 widzów. Czyli 5 500, bo pół tysiąca zapewniła wycieczka z Chorzowa. Plan wygonienia ludzi z trybun poprzez ustalenie zaporowych cen wejściówek zaczyna przynosić pierwsze rezultaty. Przypadek nie odosobniony Jak ojciec trzech synów, zarabiający 2 tysiące złotych, co jest jedynym przychodem w rodzinie ma zapewnić wejście całej trójce dwa razy w miesiącu? Żeby nie było dyskryminacji – nie da na mecz żadnemu. To nie jest sytuacja teoretyczna. To problem z Grabiszyńskiej 164, budynek tuż obok stadionu. Chłopaki już nie chodzą na mecze Śląska. Jeszcze jest to do naprawienia, ale jeśli sytuacja się nie zmieni przez dwa lata, to chłopaki znajdą sobie inne zainteresowanie. Ale kogo to obchodzi? Podczas meczu z Ruchem kibice tak naprawdę pokazali decydentom środkowego palca. Nie ci stali, lecz tacy wybierający mecze. No, mówić wprost: pikniki. Oni przyjdą na spotkanie z Wisłą. Ruch, to sobie obejrzą w telewizji. Albo wręcz dowiedzą się jaki był rezultat. Pytanie na przyszłość Ciekawi nas jak osoby ustalające ceny zaporowe chcą zapełnić nowo powstający stadion. 40 tysięcznych frekwencji w Polsce jeszcze nie ma nikt. Mamy być jedni z pierwszych, a na dwa lata przed planowanym oddaniem stadionu w kwestii jego wypełnienia jesteśmy w lesie. MS, CD, RZ Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2 |
| Zmieniony ( czwartek, 01 października 2009 16:13 ) |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl