Mała Ojczyzna
wtorek, Wrzesień 8, 2009 1:14PZPN-u nie lubię. Jak znakomita większość sympatyków piłki kopanej w Polsce. „Jebać PZPN” było najgłośniej śpiewaną piosenką przed meczem Polska – Irlandia Północna, co daje powody do stwierdzenia jakie zostało wyartykułowane w drugim zdaniu niniejszego artykułu.
Z większością decyzji tego gremium się nie zgadzam. Zwłaszcza tych, które dotyczą trybun stadionów.
Jednak z perspektywy czasu stwierdzam, że w jednym wypadku dziady miały rację. Jeszcze piętnaście lat temu na meczach reprezentacji każda grupa kibiców wywieszała flagę swojego klubu. Słusznie uznając, że mała Ojczyzna (klub) jest istotniejsza od tej wielkiej. Stwarzało to wrażenie takie, że płot sprawiał wrażenie czegoś papuziego. Wszystkie możliwe barwy w każdej możliwej kombinacji.
PZPN wydał wojnę takiemu zachowaniu i odgórnie narzucił możliwość wywieszania jedynie barw biało – czerwonych. Teraz trybuny podczas spotkań reprezentacji wyglądają dwubarwnie. Biało – czerwono. Ale każdy podkreśla w nich swoją lokalność. Zauważyliście, że zupełnie nie ma flag „Polska”, są natomiast z nazwami miast lub klubów?
Jednak dziady nie zauważyły tego drobiazgu i doszły do wniosku, że skoro siłowe narzucenie własnego punktu widzenia udało się na skalę meczów reprezentacji Polski, to obecnie można wprowadzić kolejne własne przemyślenia w mniejszych, lokalnych społecznościach. I tu trafili kulą w płot.
Fani Ruchu mają jakieś takie dziwne skrzywienie. Swego czasu jeden z wpływowych kibiców z ulicy Cichej stwierdził, że „bardziej od Polaków nienawidzi Niemców”. Minęło trochę czasu i w Chorzowie obok górnośląskich zaczęły się pojawiać elementy narodowe.
Tymczasem dziady z PZPN-u uznały za nielegalną na meczach flagę „Oberschlesien”. Nie potraktowano jej jako niegroźnej choć mało sympatycznej odmienności, lecz uznano za groźną i najzwyczajniej zabroniono. Jaki jest efekt tego zakazu? Ano taki, że na ostatnim meczu Ruchu zamiast niebiesko – biało stadion był złośliwie obwieszony w barwach niebieskim i żółtym, czyli w kolorach górnośląskich.
Na złość PZPN-owi.
Roman Zieliński