Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Krakowski leszcz trafiony

Cracovia okazała się najlepszym rywalem na początek sezonu. Kibicowsko jest to klubik śmieszny,

piłkarsko – stado cienkich Bolków.
Zacznijmy od spraw kibicowskich:
Kiedy nasz redakcyjny spec od wyszukiwania kwadratowych jaj przeanalizował terminarz rozgrywek, doszedł do wniosku, że przed każdym meczem możemy sobie wpisać w protokół liczbę fanów gości: 476. Więcej biletów nikt nie dostanie z uwagi na nowo wprowadzoną ustawę o bezpieczeństwie na imprezach masowych. A w liczbie mniejszej nikt nie będzie przyjeżdżał z tej prostej przyczyny, że każdy ma w sezonie po 4 lub 5 wyjazdów, na które może pojechać. Łatwiej jest zaliczyć w sezonie 4 wyjazdy niż 8 czy 9. Prościej o mobilizację. Na dodatek sektor wrocławski nie należy do olbrzymich, zatem wszyscy sensowni fani powinni go wypełnić w całości. Obecnie nawet takie kibicowskie “potęgi” jak Odra Wodzisław czy GKS Bełchatów stać na kilkusetosobowe wycieczki, zatem mająca się za “ścisła krajową czołówkę” Cracovia lekkim leszczem powinna zapełnić trybunę południową.
Jak było – widzieliśmy sami. 200 to ich raczej nie było. Przybyli czterema autokarami. Kilku chuliganów (i tak mobilizacja, najzagorzalsi fani Wisły twierdzą, że teraz do bicia to jest ich ze dwudziestu). Ultraso – pikniki niby były, ale śpiewu w tym wszystkim nie było niemal wcale. Dobrze, że flagi przywieźli z sobą.
Piłkarskich leszczy zesłał nam PZPN
W sobotę stwierdziliśmy, że Cracovia na sto procent zagra we Wrocławiu, bo najnormalniej w świecie jest zainteresowana rozpoczęciem rozgrywek pierwszej ligi z własnym udziałem. Nawet, gdyby mieli przegrać w katastrofalnym rozmiarze. Nie pomyliśmy się.
Co do gry: znacznie lepsze wrażenie wywarła postawa Śląska. Na tle Cracovii nasze asy mogły robić za profesorów, choć nie do końca. Jeden z zawodników gości miał dwie fantastyczne okazje do zdobycia bramek, ale okazał się niesamowitym indolentem strzeleckim. Najpierw nie potrafił dobrze wcelować w piłkę, za drugim razem przy uderzeniu z 5 metrów za mała była bramka. Jakby miała ze 20 metrów długości, to może by się mu udało w nią wcelować.
Na dodatek w II połowie raz Śląsk miał niesamowite szczęście. Co prawda nie bronił Kaczmarek, lecz jego fart nie opuścił świątyni WKS-u i piłka po odbiciu się od słupka przeleciała wzdłuż bramki i po strachu.
Śląsk popełnił sporo błędów, ale ponieważ za przeciwnika miał futbolowych leszczy, zatem pewnie wypunktował rywali i przynajmniej do niedzieli do godziny 18:45 współlideruje w tabeli wraz z Wisłą.
BK, RZ

Fotkę do tego artykułu zaczerpnękliśmy ze strony wroclawianie.info, na której znajduje się kapitalna galeria obrazków z tego meczu. Ci, którzy na meczu nie byli muszą wiedzieć, że ta 40 sympatyków Cracovii, która znalazła się na zdjęciu, to najlpesze co się dało wybrać fotoreporterowi z sektora dla przyjezdnych.