Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, i choćby mimo Boga. Słowa naszego narodowego wieszcza Adama Mickiewicza z III części Dziadów od wieków były pożywką dla pokoleń idealistów. Oportuniści (czyli osobnicy bez zasad, naginający się do panujących okoliczności dla własnego zysku) o takich tekstach nawet nie rozmawiali. Po co? Wyrażanie swoich poglądów, nawet w sytuacjach ekstremalnych świadczy o charyzmie. Uleganie tak zwanej poprawności jest dowodem słabości. Kibice Legii śmierć jednego ze swoich największych wrogów, współwłaściciela ITI Jana Weicherta uczcili okrzykami "jeszcze jeden". Ostatnio rodzina Weicherta zaczęła przejmować całe przedsiębiorstwo, ale jeszcze nie zdążyła tego uczynić. Wciąż współudziałowcem jest starszy z duetu założycieli firmy ITI Mariusz Walter. A okrzyki "jeszcze jeden" były skierowane właśnie do niego. Prożydowskie media twierdzą, że takie zachowanie było zwykłym chamstwem. To akurat było łatwe do przewidzenia. Tymczasem my się zastanawiamy, czy po śmierci Stalina też powinniśmy współczuć? Albo jak Sowieci sami usunęli Bolka Bieruta, również mieliśmy nad nim płakać? Jagodę i Jeżowa, krwawych czerwonych oprawców zlikwidowali… ich następcy na stanowisku tajnej policji politycznej ZSSR. Ich także powinniśmy opłakiwać? Generalnego Gubernatora Hansa Franka również? A szefa SS i Gestapo dystryktu warszawskiego Franza Kutscherę? Zdrajców narodu polskiego likwidowanych przez Kedyw Armii Krajowej powinniśmy żałować? Hitler uratował świat przed komunizmem, ale czy to jego dokonanie uzasadniałoby żal po tym, jak strzelił sobie w łeb? Nie! Każda taka śmierć była miodem na nasze, polskie serca. Z każdej nasi przodkowie się cieszyli. Przy kilku - aktywnie uczestniczyli w przejściu w zaświaty. Jan Weichert zrobił wszystko co w jego mocy, by zniszczyć jeden z elementów ruchu kibicowskiego. Dlatego że niezależny, ale również dlatego, że narodowy. Mariusz Walter nie jest inny. Wrogom się życzy wszystkiego najgorszego. Śmierci lub kalectwa. Chyba, że jest się obłudnikiem. Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, i choćby mimo Boga. Roman Zieliński PS. Uprzedzając część komentarzy - katolikiem nie jestem z przekonania, lecz z lojalności. Kościół katolicki opowiedział się za polskością podczas rozbiorów, podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej, podczas komunizacji Polski po roku 1945. Dlatego jestem za kościołem, choć z jego doktryną szanowania każdego bliźniego się nie zgadzam.
|