Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Gościna i patologia

Mecz Lechia – Śląsk wywołał nie tylko zainteresowanie wśród kibiców Śląska, ale i wśród wrocławskiej żulii. Przykro to stwierdzić, jednak takie są fakty.
Udowadniamy to na przykładach. …

M.”, fanatyk Lechii to kibic bardzo zasłużony dla wrocławsko – gdańskich układów. Został przez doskonale sobie znanych fanów Śląska uhonorowany kilkoma gadżetami WKS-u. Bluza, smycz, czapka… nie wpadł na to, by zanieść wszystko do samochodu. W knajpie w której urzędowali tylko ludzie w szalikach „M.” Poszedł po piwo. No, kilkanaście piw. Gdy wrócił, gadżetów nie było. Oczywiście przy ogólnym zamieszaniu nie wiadomo kto był autorem „prywatyzacji” i skąd ów „prywatyzator” pochodzi.
„R” z wrocławskiego Nowego Dworu był świadkiem innej bulwersującej sytuacji. Wchodzący na stadion, nieznany mu kibic Śląska postanowił się odlać. Nic nadzwyczajnego, tyle że gostek wywalił kutasa z zamiarem podlania zdeponowanych przy wejściu rzeczy. Głównie pełnych flaszek. „R” zareagował lepą w pusty łeb i wrocławianin natychmiast okazał się trzeźwiejszy niż wydawało się to przed chwilą.
Odzywki do fanatyków Lechii, którzy wydawali darmowe browce w paru przypadkach też były poniżej poziomu. Paru przyłapanych na podobnym zachowaniu również wypłacono lepy, co miało wpływ wychowawczy nie tylko na samego obdarowanego, lecz także na jego najbliższe otoczenie.
Niektóre zachowania też chluby ich autorom nie przynoszą.
„K”, „G” i „M.”, mieszkańcy jednego z wrocławskich osiedli, obecnie razem przebywający w jednym z europejskich miast, skrywane przez lata urazy postanowili rozstrzygać w Gdańsku na oczach fanów Lechii. Ci ostatni początkowo próbowali interweniować rozdzielając bokserów, jednak po którymś tam zwarciu na prośbę innych wrocławian, którzy naświetlili im faktyczne tło problemu, panowie biorąc się za bary byli zostawiani sami sobie.
Do patologicznych zachowań doszło w pociągu powrotnym. Niestety, generalnie nie było tam osób które mogłyby patologom sprzedać lepę na mózg lub na miejsce w którym powinien się znajdować. A szkoda. Jednak jeden z patologów został zidentyfikowany, zatem może się spodziewać, że zasłużona kara go nie ominie. Tyle, ze zostanie wymierzona z lekkim opóźnieniem.
Oczywiście nakreślony w tym artykule obraz nie jest wizytówką tego co się działo podczas ostatniego dnia lutego. Generalnie było zajebiście, jednak wspomniane wyżej „kwiatki” z naszej, kibicowskiej łączki nie mogą zostać przemilczane.
Roman Zieliński, RND