Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Futbol a’la Polska

Sponsorzy, którzy o niczym innym nie myślą, jak tylko o tym, żeby na klubie zarobić. Piłkarze – nieudacznicy nie potrafiący kopnąć piłki. Na dodatek dziamdziaki unikający walki na boisku. Stadiony cenniejsze od złota, bo zabytki muzealne. Solidne, bo zrobione na wałach ziemnych,

nie rozpadną się i za sto lat! Arbitrzy umiejący „wysędziować” dowolny rezultat, jednak nie potrafiący prawidłowo zinterpretować pozycji spalonej. Bramkarze strzelający do swojej bramki i napastnicy wcale nie potrafiący do niej trafić. Działacze, którzy wiedzę o tym, co trzeba robić, żeby piłkarze wygrywali nabywają przed sądem, bo wcześniej myśleli, że rezultat to taki sam towar jak wegiel, zatem go najnormalniej kupowali. Sponsorzy techniczni (tacy od organizowania strojów klubom), którzy się dziwią, że w zespole grają faceci którzy mają po dwa metry wzrostu lub niewiele przekraczają półtora i trzeba z tego tytułu organizować koszulki różnych rozmiarów. Organizatorzy spotkań, którzy nie wiedzą, że termin „ich” spotkania pokrywa się z meczem reprezentacji. Ochroniarze, którzy po usłyszeniu „spierdalaj” zapełniają gatki wydzielinami. Albo tacy, którzy dla „polepszenia szybkości reakcji” wciągają przed imprezą dwie kreski amfy. Trenerzy nie rozpoznający swoich zawodników. Specjalistyczni lekarze sportowi dla których skręcenie i zwichnięcie to jedno i to samo. Pomocnicy umiejący celnie podać do kolegi z drużyny tylko w przypadku, gdy stoi pięć metrów od niego i broń Boże nie jest kryty przez przeciwnika. Sędzia techniczny, który nie odróżnia korków lanych od wkręcanych. Dziennikarze, spece od futbolu, którzy nie rozumieją pojęcia „przegrać piłkę przez zawodnika”. Chuligani piłkarscy, którzy boją się bić. Obserwatorzy PZPN w okularach niczym denka od butelek. Policjanci, którzy „znają się na futbolu, bo obstawiali już dwie setki meczów”. Obrońcy, który zamiast biec za rywalami woli im złamać nogi. Pijani delegaci PZPN, którzy nie wiedzą na jakiem są stadionie, ale sprawdzają jakich to nielegalnych haseł użyli kibice. Spikerzy, którzy najchętniej zagłuszyliby cały doping, bo mają obowiązek gadać gdy fanatykom wyrwie się coś o PZPN-ie. Kibice, którzy nie odróżniają nazw „Lechia” od „Legia”.a słysząc „Dyskobolia’ natychmiast kojarzą z lekka atletyką. Reprezentanci Polski, którzy po polsku nie potrafią sklecić ani jednego zdania.

Taki jest obraz naszego futbolu. Po porażce kadry PZPN w Belfaście i zrobieniu o jednej zmiany za dużo w czasie meczu Śląsk – Ruch widać to jak na dłoni.

Roman Zieliński

				</div>