Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Echa wejścia Solorza

Zacznijmy od tego, że redakcja Fana jest wkurzona na termin podpisania tej umowy. My swego czasu ogłosiliśmy, że stanie się to 1. kwietnia, i nie był to żart przed primaaprilisowy, tymczasem faktycznie cała impreza opóźniła się o tydzień. Tyle akcentów

humorystycznych, a co na poważnie?

Cel: Polska czy Europa?
Choć pod dokumentami znalazły się podpisy Zygmunta Solorza, to Śląsk stał się własnością nie Solorza – osoby fizycznej, lecz szefa (właściciela?) firmy cypryjskiej inwestującej ostatnio w biotechnologie. Co by jednak nie powiedzieć, to gwarantem że we Wrocławiu ma być dobrze, jest  najbogatszy obywatel Polski, a to na pewno dobry omen dla Śląska.
Solorz bardzo wyraźnie dystansuje się od jakiś poważniejszych deklaracji. Jakby chował się w cieniu. Wie, że najlepsze interesy to nie te spektakularne, przy których wszyscy patrzą wszystkim na ręce, tylko znacznie cichsze przedsięwzięcia. Futbol jest bardzo medialny, zatem tu jakiejś większej kasy zrobić się nie da. Tu można sobie wyrobić nazwisko, a to chyba Solorzowi w Polsce do niczego potrzebne nie jest. Chyba, że nie o Polskę chodzi, wówczas by oznaczało, że możemy się spodziewać szturmu na Europę, a tego… życzyliby sobie wszyscy kibice Śląska.
Luzik trenera
Po raz pierwszy Tarasiewicz będzie mógł spokojnie pracować nie zastanawiając się jak wytłumaczyć zawodnikom kolejnego obsunięcia terminu wypłaty.
Bardziej zapalczywi kibice już widzą Śląsk w europejskich pucharach. Już robione są przez nich wirtualne transfery, już dzielą skórę na żywym niedźwiedziu przyznając Śląskowi tytuł mistrza w nie rozpoczętych jeszcze rozgrywkach.
Powściągliwsi, najczęściej ci bardziej doświadczeni, uśmiechają się. Bo co będzie – to czas pokaże.
Już na dniach można się spodziewać pierwszych ruchów kadrowych. Jeszcze nie wokół boiska, lecz wokół biurek. Kilka osób straci pracę. Na Oporowskiej pojawi się natomiast parę nowych twarzy.
Ściąganie nowych zawodników odbędzie się co prawda dopiero w przerwie letniej, ale najprawdopodobniej listę życzeń „Taraś” zaczął kompletować drużynę już teraz. Jest bystrym obserwatorem i doskonale wie kto go zawiódł i kto osiągnął pułap swoich możliwości. Ma jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji co do przydatności graczy dla drużyny i na pewno pod tym kątem będzie ustawiał zespół w pozostałych siedmiu pojedynkach ligowych i o puchar ekstraklasy. I intensywnie myśli o wzmocnieniach. Czy skusi się na głośne nazwiska, czy będzie ściągał graczy młodych, perspektywicznych i niezbyt drogich? Zobaczymy. Na razie kibicujemy wszystkim rywalom Zagłębia Lubin, gdyż szkoleniowiec Śląska widziałby w szeregach naszej jedenastki utalentowanego gracza tej drużyny Szymona Pawłowskiego (rocznik 1986, poprzednie kluby Pomorzanin Sławoborze, MSP Szamotuły, Mieszko Gniezno). Jeśli Zagłębie nie wejdzie do ekstraklasy, to negocjacje będą o wiele łatwiejsze.
Stadion nie tylko wirtualny
Wejście Solorza ma jeszcze inny wymiar. Jest gwarancją, że stadion na Maślicach jednak powstanie, co ostatnimi czasy nie było już takie pewne. Na takim poziomie biznesu mowy o przypadku nie ma. Gdyby wojna Schetyny z Dutkiewiczem miała doprowadzić do zaprzestania realizacji tej inwestycji, to Solorz Śląska nawet by nie powąchał. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że stadion ostatecznie powstanie. Co nie zmienia faktu, że EURO we Wrocławiu jeszcze na sto procent zaklepane nie jest, wszakże jakoś Schetyna będzie musiał Dutkiewicza udupić. Ale tak naprawdę nam EURO potrzebne do szczęścia nie jest, a stadion – i owszem. czego najlepszym dowodem jest fakt iż właśnie dzień po podpisaniu umowy z Solorzem sporne kwestie jakie narosły wokół budowy stadionu zostały formalnie wyjaśnione.
- No i na pewno powstanie galeria handlowa, która ma być podstawą utrzymania klubu.. To zawsze przynosi zyski. Tymczasem obiło mi się o uszy, że będzie to największy hipermarket w Polsce. 7 hektarów to olbrzymi teren – twierdzi „SND”, fanatyk Śląska, przedsiębiorca branży budowlanej.
Generalnie – raczej przeważa ostrożny optymizm, choć jak słusznie zauważył „KK” samo podpisanie umowy było porażką medialną. Owszem, dobrze się „sprzedało” na Dolnym Śląsku i w Polsacie (z e zrozumiałych względów), lecz poza tym nie wywołało większego poruszenia.
Janusz K, RZ, SND, KK

				</div>