Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Dziś zwycięży Jagiellonia

Słuchy jakie dochodzą z Białegostoku świadczą  o tym, że pojedynek we Wrocławiu kibice Jagiellonii traktują wyjątkowo prestiżowo. Plakaty informujące o tym wyjeździe pojawiły się, według posiadanych przez nas wiadomości, już sporo

czasu temu. Ponadto fanatycy „Jagi” mają przynajmniej dwa powody, by akurat TO spotkanie traktować nadzwyczaj poważnie.
Do  tej pory kibicowsko niemal zawsze z Jagiellonia przegrywaliśmy w kategorii ilości fanów na meczach wyjazdowych. Niemal w każdym sezonie we Wrocławiu Jagiellonii było więcej, niż nas w Białymstoku. Dwa razy sytuacja się odmieniła. W sezonie 1992/93, gdy to obie nasze jedenastki kierowały się ku drugiej lidze my na wiosnę byliśmy lepsi, niż fani „Żubrów” jesienią na Dolnym Śląsku. Inna sprawa, że wówczas to wrocławscy fanatycy ustanawiali standardy kibicowania w naszym kraju. Ponadto był to jedyny mecz Śląska w Białymstoku na stadionie na Jurowieckiej. Obiekt przetragiczny, ale to już historia.
Drugi raz prowadziliśmy pojedynek korespondencyjny, bo najpierw w sezonie 2005/06 Jaga nie mogła przybyć do Wrocławia, ponieważ Olimpijski był zamknięty dla publiczności po bieganinie na meczu z Widzewem, następnie w kolejnym sezonie 06/07 my nie mogliśmy się pojawić w Białymstoku z uwagi na zakaz nałożony przez PZPN.
W tym „podwójnym” sezonie okazaliśmy się lepsi ilościowo, bowiem 6 sierpnia 2005 roku zameldowaliśmy się w 165 osób (w tym 12 Lechii Gdańsk i 1 Motoru Lublin), natomiast 23 maja 2007 Jagiellonia zawitała we Wrocławiu w 60 osób. A, przypomnijmy, był to sezon w którym Jaga wchodziła do ekstraklasy.
Wracając do teraźniejszości: tej wiosny kibice Jagiellonii specjalnie sobie nie pojeździli. Poznań – nie wpuszcza sympatyków gości, bo remontują tam stadion. Potem mieli wyjazd do Wodzisławia na mecz z Piastem, gdzie stawili się licznie jak na piątek i taką odległość. Kolejny wyjazd to Kraków i Wisła. Ten sam problem co w Poznaniu, lecz nieco inne układy. Ze względu na stare znajomości Jaga nie miała problemów z wejściem bokiem na sektory miejscowych. Do teraz to wszystko, jeśli chodzi o ich wiosenne sesje poza miejscem zamieszkania.
Zmniejszona ilość wyjazdów oczywiście wpływa mobilizująco na te eskapady na które wyprawić się można. Do zakończenia sezonu Jagiellonia będzie mieć jeszcze dwa wyjazdy. Bardzo prestiżowy do Gdańska (prestiżowy dla kibiców) oraz do Bytomia na Polonię. Czy Polonia ich wpuści, tego nie wiemy, bo w Bytomiu obowiązuje dość specyficzne podejście do sympatyków gości. Jednych się wpuszcza, innych (Śląska i Lechii) nie. Bo podobno sektor jest remontowany.
W tym sezonie jeśli chodzi o ilość fanów na wyjazdach Jagiellonia z nami zwycięży. Bo Śląska w Białymstoku było 143 osoby (w tym 2 z Opavy), tymczasem fanów „Jagi” możemy się spodziewać około 600. Tyle zamówili biletów i do wczoraj niemal wszystkie zeszły.
Andrzej P, RZ, KP
PS Miejmy nadzieję, że piłkarze wygrają na boisku. A wracając do historii: naszym najliczniejszym wyjazdem na „białe niedźwiedzie” był wypad na spotkanie z… Górnikiem Zabrze. W 1987 roku na mecz o Superpuchar Polski. Śląsk zwyciężył (z Tarasiewiczem w składzie), a my z miejscowymi jakoś wówczas sobie do gustu nie przypadliśmy, Choć ostatnimi laty stosunki się wyraźnie ociepliły, a ostatnio znów się ochłodziły.

				</div>