Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Dyktat dyletantów

Demokracja to taka głupota, w której dziesięciu fryzjerów lub biurokratów powie jednemu generałowi jak ma prowadzić wojnę. Demokracja to absurd dobry dla motłochu. Skoro większość mówi, że coś jest lepsze, to według demokracji znaczy, że

jest lepsze. Fajnie to ujął Waldemar Łysiak w jednej ze swoich książek, bodaj w „Saloonie”: gówno MUSI być smaczne, miliony much nie mogą się mylić.
Co ten dość luźny wstęp ma wspólnego z futbolem? Niestety ma. Otóż porzekadło mówi, że na medycynie i futbolu znają się wszyscy. I wszyscy się na jego temat wypowiadają.
Błazen
Ostatnio forpocztą takich półgłówków, którym wydaje się, że futbol mają w małym palcu, stał się muzyk Janusz Panasewicz. Gość o piłce pojęcie ma niespecjalne, mylą mu się najprostsze rzeczy, lecz uczestniczy w programie „Raport ekstraklasa” nadawanym na kanale Orange Sport w poligowe poniedziałki o godzinie 18:30.
Problem członka kapeli „Lady Punk” (czy też „Lady Pank – na muzyce to ja się nie znam zupełnie) jest taki, że musi gadać, by sprostać roli błazna jaką na siebie przyjął, a program trwa dwie godziny. Zatem facet musi mówić, a jak się nie zna, to wygłasza takie pierdoły, że aż chłopa żal.
Pajac
Panasewiczowi za udawanie idioty płacą. Natomiast jest inny wielki fachowiec, który wie wszystko najlepiej, ale za wdrażanie własnych (raczej chorych) pomysłów płaci sam. Józef Wojciechowski, właściciel Groclinu Warszawa, którego samowolnie, lecz za zgodą PZPN-u przemianował na Polonię, w zasadzie nie wiadomo dlaczego nie jest menadżerem własnego klubu. Właśnie po raz kolejny zwolnił trenera, do czego ma prawo, lecz uzasadnienie to jest kpina ze zdrowego rozsądku. Wojciechowski pitoli o tym, że szkoleniowiec z kilkudziesięcioletnim stażem powinien jednego zawodnika wstawić do składu, innego ustawić na innej pozycji… Nie mam pojęcia, czy imć Wojciechowski ma jakąkolwiek wiedzę o fizjologii chociażby. Albo o psychologii sportu. Lub o kwestiach ułożenia ciała podczas strzału prostym podbiciem. O dynamice startu przy pełnym obciążeniu organizmu w ostatniej minucie meczu wie na pewno tyle, że mógłby o tym opowiadać trzy godziny bez zająknięcia. O takich drobiażdżkach, jak wpływ medycyny sportowej na kontuzjogenność poszczególnych zawodników prezio – właściciel również pojęcie ma olbrzymie…
Działania warszawskiego developera w futbolu przypominają głupie gadanie ludzi którzy mówią taką kwestię: „Nie znam się, ale według mnie to powinno być zrobione w ten sposób…” Tyle, że sam Wojciechowski to samo zdanie rozpoczyna od „według mnie…”
Śmieszni ludzie
Prezio Groclinu wybił się na czoło futbolowych idiotów. Panasewicz przyjął popłatną rolę błazna. Natomiast internet aż roi się od znawców. Oblazłem kilka różnych stron związanych z futbolem i sobie poczytałem posty ludzi wypisujących tam swoje zdanie na różne tematy. Najczęściej wszystko wygląda następująco; jeśli drużyna wygra, choćby niesamowitym fartem, to wszystko jest bosko. Wspaniały trener, fantastyczni piłkarze, genialna myśl taktyczna. Po przegranym meczu wszystko jest be. Trener na niczym się nie zna, piłkarze niczego nie potrafią, działacze tylko kradną.
Raz na sto zdarzy się post, który rzeczywiście coś wnosi. Pozostałe 99 procent wpisów świadczy o totalnej nieznajomości tematu w którym towarzystwo się wypowiada.
Na stronach Śląska ostatnio znalazło się kilku fachowców, którzy chcieliby wyrzucić trenera. Osobiście na piłce znam się słabawo, ale akurat o Śląsku, czy może raczej o tym, co się dzieje w szatni Śląska coś niecoś wiem. Dlatego wpis o tym, że „dlaczego Taraś nie wystawia zawodnika X” mnie śmieszy, bo wiem, że ten zawodnik akurat nie powinien wystąpić. Wiem dlaczego, bo posiadam informacje nie upublicznione. Wypisujący owe bzdury nie ma o tym pojęcia zielonego, zatem pisze pierdoły, a konkluzja jego wpisu jest jeszcze dalej posunięta: zwolnić trenera.
Wieszanie psów na Gancarczykach, że słabsi, jechanie z Milą, który pod bramką rzeczywiście za dziecko szczęścia robić nie może – to stałe tematy kilku dyżurnych malkontentów. Podań Mili ci malkontenci już nie widzą. To, że „Garnki” ze swoją nienajlepszą techniką najzwyczajniej obiegają obrońców – tego fachmani również widzieć nie chcą.
Dobra, może malkontenci są wybitnymi fachurami od spraw czysto sportowych. Ale większość z nich nie ma zielonego pojęcia jakie obecnie dolegliwości dokuczają jednemu czy drugiemu zawodnikowi. Inny ma problemy rodzinne – trener o tym wie. Malkontent – nie. Ale to trener jest głupi, że wstawia gościa na kwadrans.
Wśród kibiców innych drużyn są identyczne indywidua. Poczytajcie sobie wpisy o meczu Jagiellonia – Ruch. Co z tego, że chorzowianie grali lepiej od rywali, pokazali kawałek fajnego futbolu, lecz zabrakło im łutu szczęścia do wywiezienia choćby punktu. Mimo to na piłkarzy i szkoleniowca lecą kubły pomyj.
Roman Zieliński

				</div>