Kiedy podczas prezentacji drużyny słyszeliśmy zapewnienia o tym, że Śląsk będzie grał w sezonie 2009/10 coraz lepiej wraz z "wchodzeniem w sezon", wiele do powiedzenia mieli sceptycy. - Coś tu nie gra. Przy skróconej ławce rezerwowych po pierwsze trudniej o motywację do treningu. A po drugie przyjdą pauzy za kartki i kontuzje - głosił J.K. - Brak nowych ludzi w drużynie to brak nowych pomysłów na grę. Kopnięcie piłki na wariata przez "Garnka" i późniejszy sprint do futbolówki już nikogo nie zaskoczy - to uwaga innego naszego współpracownika A.P. Parę osób zauważyło, że brak wzmocnień jest efektem polityki Solorza, który zaczął wprowadzać w życie to, co wcześniej zapowiedział, czyli istnienie "sponsora bezgotówkowego". Ponadto odzywały się głosy, że polityka cenowa na bilety obliczona jest na sukces. Jeśli go nie będzie, to zaczną się poważne schody. Właśnie minął półmetek rozgrywek jesiennych. Czas na pierwsze podsumowania. Niestety wszystkie głosy wymienione wyżej (które publikowaliśmy w Fanie) okazały się przepowiedniami proroczymi. 200 tysięcy złotych na transfery chyba trzeba było wydać na jakichś obiecujących juniorów, bo tak "poważnej" kwoty na rynku transferowym lepiej nawet nie upubliczniać. Można się jedynie narazić na śmiech. Jednak młodych wilczków nie znaleziono, bo skautingu nie ma. "Darmowi" Spahić i Vazgec raczej są wzmocnieniami, natomiast Madej to typowa zapchajdziura. Co się dzieje w Klofikiem, tego nie sposób ocenić. Podczas lubińskiej przerwy się chłop zatracił. "Garnek" faktycznie został rozszyfrowany. Kontuzjowani do zdrowia wracają wyjątkowo powoli. Natomiast kartki eliminujące z gry nasze orły łapią z prędkością kosmiczną. I zaczynamy mieć problem od strony sportowej. Brak wyników stwarza kolejny problem - organizacyjny Po III kolejce w której Śląsk odniósł swoje drugie zwycięstwo wydawało się, że może obliczenie wszystkiego na serię zwycięstw miało jakiś sens. Niestety wygrana z Polonią Bytom jak na razie okazała się ostatnią. Kibice sukcesu zaczynają z Oporowskiej odpływać. Skoro na hitowy mecz z Wisłą, mimo że ponad 1000 osób przybyło z Krakowa, nie sprzedano kompletu wejściówek, to znaczy że na sukces pełnych trybun w obecnym sezonie nie ma co liczyć. Dodatkowy bonus medialny w postaci sukcesu w Pucharze Polski też już nam nie grozi. Zatem trzeba się liczyć z ostrzeżeniami tych, którzy przewidywali kłopoty. A dla których pierwszym sygnałem że coś jest nie tak była znacznie niższa niż wiosenna ilość sprzedanych karnetów. Teraz mamy kłopot, bo Śląsk musi dotrwać do przerwy zimowej, podczas której trzeba będzie coś zmienić. Co? Ano trzeba uzupełnić skład oraz zweryfikować politykę cenową. Tymczasem hasło "dotrwać do zimy" oznacza również, że do grudniowego końca piłkarskiej jesieni trzeba uciułać jeszcze trochę punktów. Po to, by samemu ich mieć więcej i żeby drużyny z ogona tabeli z którymi będziemy jeszcze grać, miały ich mniej. Tak, by obecne, jesienne problemy nie stały się wstępem do jeszcze poważniejszych, wiosennych. Roman Zieliński
|