Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Część VII: Czym żyliśmy w zeszłym roku?

Wakacje najczęściej kojarzą się z czekaniem na rozpoczęcie rozgrywek. Tym razem z jednej strony czekanie było skrócone przez reprezentację grającą w mistrzostwach Europy. Dość szybko nasi kadrowicze się z imprezą pożegnali, ale miłośnicy futbolu oglądali sobie pojedynki innych reprezentacji, co także skracało czas oczekiwania.

ednak z drugiej strony ubiegłoroczne wakacje wydłużyły się. Przynajmniej te pierwszoligowe. Powód? Nie potrafiono podjąć decyzji o rozpoczęciu rozgrywek. Z takim cyrkiem w polskim futbolu jeszcze się nie spotkaliśmy.
LIPIEC W okresie wakacyjnym wiele się nie działo. Turniej w Przemyślu był po części zabawny, po części mieliśmy do gospodarzy pewne obiekcje. Ale na pewno było wesoło.
Mecz i wałki
Wrocławiowi przyznano mecz Polska – Słowenia w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Nie wiadomo po co. W tym samym czasie prezes PZPN-u, Michał Listkiewicz zaczął dawać sygnały, że nie opuści polskiego związku, bo się tak bardzo z nim związał, że nie powinien ryzykować rozluźnieniem tych powiązań. Bowiem mogłoby się to odbić na pozycji polskiego futbolu. W rzeczy samej polskiemu futbolowi Listkiewicz potrzebny był jak drzewom płetwy, to raczej futbol był potrzebny Listkiewiczowi, bo z czego by chłopina żył. Ale prezio tak pięknie ubierał w słowa swoją argumentację, że można było pomyśleć iż faktycznie gdy tylko „Listek” zniknie natychmiast wszystko się zawali.
Oczywiście został zjechany przez media, ale skoro preziowi takie pomysły przychodziły do łba, to nie wiadomo było co ostatecznie zadecyduje.
Latający kosz
To nie nasza sprawa, lecz z uwagi na sentyment co niektórych kibiców Śląska do byłej sekcji koszykówki, która przez lata zmieniała nazwy, herby i barwy napiszemy także o tym, co w lipcu miało miejsce na mieście, a co znalazło szerszy oddźwięk w mediach. Otóż sympatycy basketu w trosce o zarobki Murzynów grających we Wrocławiu zorganizowali pikietę na Rynku. Chcieli znaleźć idiotę, który będzie dalej finansował murzyńskie granie. Nic z tej pikiety nie wynikło. Ale to już nie nasz problem., choć mógł się nim stać, gdyby przeforsowano pomysł na zrobienie klubu dwusekcyjnego. Na szczęście nie wypaliło. (Nie mogło, bo to by oznaczało, że za kasę miasta, którą dysponuje Dutkiewicz jest sponsorowana koszykówka, kojarzona jednoznacznie ze Schetyną.)
Kto zagra a kto nie w I lidze?
Tymczasem wiele działo się pierwszej lidze. Podczas gdy Piast, Arka i Jagiellonia nie wiedziały czy zagrają na najwyższym szczeblu rozgrywek, czy na zapleczu ekstraklasy, to z pierwszej ligi znikał Groclin Grodzisk Wielkopolski. Teraz okazało się, że przeprowadza się do Warszawy na Konwiktorską. Drzymała pojawił się w Szczecinie, a ostatecznie gdy go tam nie chciano - wylądował w stolicy. Przyglądaliśmy się tym nerwowym ruchom ze zdziwieniem, gdyż determinacja Drzymały w opuszczeniu Grodziska Wielkopolskiego była zaiste zadziwiająca.
Winny wskazany palcem
Tymczasem na Oporowskiej znaleziono winnego wcześniejszego zamieszania. Okazał się nim być… Tarasiewicz. I za to od Dutkiewicza otrzymał ultimatum: albo szóste miejsce w tabeli po rundzie jesiennej, albo fora ze dwora.
No to jesteśmy po rundzie jesiennej. Jest szóste miejsce. A o groźbach prezydentowi i tym którzy już zdążyli puścić wszystko w niepamięć – właśnie przypominamy.
Tymczasem zarząd Śląska klepnął jedne z najdroższych wejściówek w Polsce. A z policji nadchodziły pisma z których zaczęło wynikać, że wszystkie mecze jakie Śląsk ma rozegrać na Oporowskiej mają być uznane jako spotkanie podwyższonego ryzyka. To oczywiście natychmiast podnosiło koszty rozegrania imprezy.
Zagrywka była czytelna. Administrujący policją Schetyna postanowił zrobić finansowe kuku klubowi sponsorowanemu przez miasto, a więc przez Dutkiewicza.
Postanowiliśmy pojechać na inauguracyjny mecz do Łodzi specem. Później okazało się iż nie był to najlepszy pomysł. Choć nie z naszej winy.
Bagno finansowe
Prawie dwa tysiące złotych musieliśmy zapłacić PKP. Za co? Ano za to, że zamówiliśmy pociąg specjalny do Łodzi, na inaugurację rozgrywek pierwszej ligi. A w przeddzień wyjazdu go odmówiliśmy, gdyż Ekstraklasa SA stwierdziła, że pierwsza kolejka zostanie przełożona na inny termin. Umowa jest sporządzona w ten sposób, że w przypadku rezygnacji 10 procent kwoty musi pozostać w kasie PKP.
My to my z naszymi kwotami, ale na Oporowskiej wrzało o zupełnie inne pieniądze.  Piłkarze pomylili kwoty netto i brutto i się kłócili o kasę z prezydentem miasta. Generalnie w podobnych przypadkach jesteśmy za zawodnikami, lecz prawda jest taka, że w biznesie tylko nawiedzeni nie odróżniają kwot netto od brutto. Ten który ma płacić ZAWSZE opowiada o wszystkich kosztach jakie ma ponieść. Do głów zawodników, dla których prawa rynku to mniej więcej to samo co czarna magia, to twierdzenie jakoś nie mogło dotrzeć.
Zamiast w Łodzi w pojedynku inaugurującym rozgrywki ekstraklasy Śląsk zagrał w towarzyskim spotkaniu w Zabrzu. WKS wygrał 2-0, a najśmieszniejszą rzeczą były zapytania z Zabrza ilu kibiców z Wrocławia i okolic się na to spotkanie wybiera. Przygotowywano się na kilkaset osób. Prawdę powiedziawszy nie pamiętamy, by mecz towarzyski kiedykolwiek wzbudził takie emocje, by kilkaset osób pojechało za Śląskiem prawie 200 kilometrów. Oczywiście poza ubiegłorocznym spotkaniem w Opavie, lecz umówmy się, nie o futbol wówczas chodziło, lecz o spotkanie z ziomalami z Czech.
Kto zagra a kto nie w I lidze? – akt kolejny
Lipiec kończył się przepychankami wokół tego ile drużyn ma grać w ekstraklasie i jakie to zespoły mają być. Na szczęście Śląska te przepychanki nie dotyczyły. Nas interesowało czy prace remontowe na stadionie przy ulicy Oporowskiej zostaną zakończone w terminie, bo rozgrzebany stadion wiązał się z poważnymi kłopotami.
Mimo tego, że obiekt był placem budowy. Na Oporowskiej dogrywaliśmy głosy do nowego utworu o Śląsku. Tym razem nagrywanego przez rapera „Kastę”.
Ekstraklasa czekała na rezultaty odwołań KGHM-u Lubin i Korony Kielce i nie grała. Startowały natomiast niższe ligi. Na drugim froncie wyjazd życia zaliczył Motor. Do nieodległej od Lublina Łęcznej pojechało 3 tysiące sympatyków tej drużyny. Co nas, fanatyków Śląska bardzo ucieszyło. Z wiadomego powodu.
RZ

				</div>