Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Czekanie na Górnika

Nietypowo, bo w czwartek przyjdzie się Śląskowi zmierzyć z kolejnym rywalem. O godzinie 20:00 na Oporowskiej będziemy gościć Górnika Zabrze.  Do meczu przygotowują się ultrasi, którzy chyba po raz pierwszy w tej rundzie uraczą nas oprawą. Piszemy “chyba”, gdyż przygotowania trwają, lecz jeszcze nie zostały ukończone.

- Mieliśmy wiecej zrobić w weekend, ale trochę zawaliliśmy - twierdzi “B”, jeden z przedstawicieli wrocławskich ultrasów.

Tymczasem Górnikowi jest mało biletów. Śląsk wysłał 476 sztuk, bo taka jest pojemność sektora dla gości.

Fakt, że zabrzanie, popularnie zwani “Żabolami” (nikt z nas nie ma pojęcia dlaczego i dlaczego jest to określenie pejoratywne) choć okupują ostatnie miejsce w tabeli rozgrywek ekstraklasy, na mecze Górnika chodzą nader licznie. I jeżdżą na wyjazdy w dobrych liczbach.

A propos tego ostatniego miejsca w tabeli, Fan ma pewnego rodzaju satysfakcję. Minęło już sporo czasu, gdy Henryk Kasperczak był szkoleniowcem Wisły Kraków. Został z niej usunięty za rezultaty, a raczej za ich brak w rozgrywkach pucharowych. Nie potrafił zmobilizować drużyny w najważniejszych meczach. Naśmiewaliśmy sie delikatnie, że z Kasperczaka taki wódz, jak z koziej dupy trąbka, ale kto by nas chciał słuchać. Teraz mamy matematyczne dowody, że z Heniem coś nie tak jest. Gdy obejmował drużynę po pięciu spotkaniach rundy jesiennej, Górnik miał na koncie 4 oczka. Tyle samo co pięć innych zespołów. Teraz ma ich raptem 18, czyli najmniej w całej stawce.  Przypomnijmy, ze Kasperczak debiutował dobrze ponad pół roku temu (w piątek 19 września) w meczu ze… Śląskiem i oczywiście wtopił 1-2. Łatwo obliczyć, że w 17 kolejkach prowadzony przez niego zespół zdobył 14 punktów. Średnia poniżej jednego na mecz.

Malutko, zważywszy że w czasie przerwy zimowej to Górnik narobił najdroższych zakupów. I co? i nic. W chwili obecnej Górnik jest kandydatem numer jeden do spadku.

Ten fakt, że gramy z ostatnim zespołem gwarantuje emocje. Sami zabrzanie twierdzą, że jeśli we Wrocławiu nie zdobędą kompletu punktów, to praktycznie jest już po nich. A nikt nie chce umierać… Tymczasem Śląsk po serii bez zwycięstwa też jest głodny trzech punktów. Pewnie już o niczym nie zaważą, lecz lepiej jest je mieć, niż narazic się na kolejna falę krytyki ze strony “wynikowców”, czyli takich, którzy oceniają występy drużyny tylko na podstawie osiagniętych rezultatów.

Kolejnym smaczkiem czwartkowego meczu będzie występ w barwach zabrzan Roberta Szczota. Przypomnijmy, że swego czasu, gdy występował w Śląsku Tarasiewicz nie chciał z nim współpracować, bo gdy “Taraś” wystawiał go na jakąś pozycję, ten miał swoje zdanie temat w jakim rejonie boiska powinien grać, a pozycja wyznaczona przez szkoleniowca mu nie odpowiadała. Tarasiewicz na buntowników ma jeden sposób: pozbywa się ich. I Szczot pożegnał się ze Śląskiem. Teraz walczy o utrzymanie w ekstraklasie w barwach Górnika.

Roman Zieliński

				</div>