Prują się różne media o zachowaniu piłkarza gdyńskiej Arki Wachowicza. Po strzeleniu bramki podbiegł do fanów Lechii i gestami ich prowokował.
Dlaczego to zrobił? Bo za nimi nie przepada. Bo ich nie lubi. Bo Lechia, to największy wróg Arki.
Gdyby nie fakt, że Wachowicz prywatnie rozmawia z piłkarzami Lechii, to bardzo by mi się gest Wachowicza spodobał. Jest taki ideologiczny. “Jestem w swoim klubie, inni chcą mnie ograć, oszwabić, a zwłaszcza ci z Lechii, zatem gdy uda mi się ich wyrolować, to pokażę im własną satysfakcję”. Tak mniej więcej myśli człowiek o standardach czarno – białych i odwadze. I to by było w porządku.
Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Wachowicz nie lubi Lechii (kibiców), zatem nie przepada za Lechią (klubem – zwróćcie uwagę na gradację: nie lubi – nie przepada), za to gracze Lechii są mu obojętni. Stawiam wszystko, że gdyby dostał kontrakt Ronaldo, to od jutra grałby w Lechii.
Według mnie taki “chuligan” jest zły. Gdyby nienawidził Lechii duszą i ciałem, gdyby był zadeklarowanym antylechistą, wówczas jego gest znalazłby zrozumienie.
Roman Zieliński