Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Chorzów jest zły

W poniedziałek odbędzie się przygrywka do piątkowego spotkania ligowego, czyli meczu w Bełchatowie. Przygrywka owa to rzecz jasna rewanżowy, chorzowski pojedynek Ruch – Śląsk o półfinał rozgrywek o puchar ekstraklasy.

Spotkaniami tymi fascynacji większej w Polsce nie ma, ale okoliczności które spowodowały, że mimo ubiegłotygodniowej porażki Śląsk jest malutki kroczek od awansu, pojedynek nabiera rozgłosu. We Wrocławiu, ale i w Chorzowie.

Dlaczego we Wrocławiu – tego mówić nie trzeba. To dość dziwna rzecz, by wygrać przegrany mecz, zatem i ludziska wiele o tym fakcie mówią. A tak na marginesie, szkoda, ze nie mówiły o tym „Fakty”, czyli dolnośląskie wiadomości nadawane w regionalnym paśmie 3. programu TVP. W dniu, w którym Śląsk otrzymywał walkowera telewizja siedziała cicho, ale dla ludzi był to temat do rozmów. Stąd też zainteresowanie tymi rozgrywkami nieco się podniosło.

Podobnie jest w Chorzowie, jednak tam dominuje złość i wściekłość. To fakt, każdy by się wkurzył, gdyby po niezłym meczu i ładnym dla oka występie własnych zawodników na – co tu ukrywać – trudnym terenie okazało się iż wywalczone na murawie zwycięstwo trzeba było oddać z powodu głupiej wpadki. Ta wpadka najbardziej rozwścieczyła chorzowskich fanatyków. Słusznie uważają, że ci, którzy za swoje niezbyt ciężkie obowiązki biorą ciężki hasj, potrafili działać profesjonalnie, a nie popełniać głupie, wręcz dziecinne błędy. W Ruchu pani prezes próbuje szukać oszczędności. Między innymi przed wyjazdem Ruchu do Gdańska dziwiła się, czemu jedzie aż 22 zawodników, skoro na boisku gra tylko 11. Dała do zrozumienia, że można by zaoszczędzić na paru delegacjach. Tymczasem przez gapiostwo kierownika drużyny (a i szkoleniowca również) kasa z tytułu uczestnictwa w półfinale pucharu ekstraklasy praktycznie przepadła.

Kiedy to będzie – nie wiemy. Mamy prawo podejrzewać, że przed meczem Ruch – Śląsk. Do siedziby klubu na rozmowy z działaczami chce się wybrać delegacja kibiców Ruchu. Oj, nie będą to raczej miłe pogaduszki. Kibice zarzucą działaczom brak profesjonalizmu, który właśnie został uwidoczniony w postaci walkowera. Pewnikiem działacze będą atakować kibiców wytykając im konieczność gry dwóch spotkań bez publiczności (a zatem pozbawienie klubu wpływów za bilety czy wynajęcie miejsc na catering).

Może się nie pobiją. Lecz tak naprawdę to nie jest nasz problem.

ziel

				</div>