Fajne rzeczy sobie opowiadali. Najpierw przedstawmy osoby dramatu: Grzegorz Schetyna. Obecnie (jeszcze) minister spraw wewnętrznych i administracji. Kiedyś najmłodszy wojewoda, który w dziwnych okolicznościach rozliczył się ze służbowego mieszkania. Potem między innymi szefował koszykarskiej drużynie, którą gdy obejmował nazywała się Śląsk. Potem już nazywała się bardzo różnie. Krzysztof Świercz: dziennikarz. Taki raczej brukowy. Kiedyś, jeszcze we Wrocławiu próbował namówić kibiców do interesującej rozmowy z piłkarzami drużyny. Innej drużyny. Tematem rozmów miał być rezultat pewnego, zbliżającego się meczu. Ciekawe, że później Krzyś stał się jednym z pierwszych pismaków „do zwalczania kiboli”. Antoni Bugajski: dziennikarz. Na niego złego słowa powiedzieć nie można. TEMAT ROZMOWY, która ukazała się w poniedziałkowym Przeglądzie Sportowym (nieprzypadkowo poniedziałkowym, bo w ten dzień „PS” jeszcze jako tako się sprzedaje): Likwidacja wpływu kibiców na kluby. Których są sponsorami, ale tego szanowna trójka nie zauważyła. Pytanie: Pan już raz poradził sobie z szalikowcami jako prezes koszykarskiego Śląska Wrocław. (wówczas to był już Zepter Eska – dop red.) Schetyna: (...) Szalikowcy odwrócili się od nas, obrazili się. Chcieli pokazać, kto rządzi. I przegrali. Do Hali Ludowej zaczęła chodzić fantastyczna, rodzinna publiczność. (...) Nasz komentarz: Coś kiepsko z oceną sytuacji u kolegi ministra. Szalikowcy przegrali, a klub bez nich przestał istnieć. No, formalnie istnieje, ale interesują się nim tylko rodziny graczy. Roman Zieliński |
| Zmieniony ( wtorek, 06 października 2009 22:13 ) |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl